napol leon w piecu bo zimno

j


ak ja dawno nie jadłam napoleona!

zaglądam ostatnio często do nowej filii buczka, mojej ulubionej piekarni. całkiem ciekawe mają te cukiernicze rzeczy, dość nietypowe – niektóre trafione, niektóre niekoniecznie. wymieniam zazwyczaj tam jeszcze parę słów poza „poproszę, dziękuję, do widzenia”. dzisiaj trafiła mi się sympatyczna, młoda ekspedientka, która na moje stwierdzenie o tym, że siąpi zamarudziła elegancko na pogodę, po czym powiedziałam jej tuż przed pożegnaniem się, że to coś pomiędzy niezdecydowaną zimą a niezdecydowaną wiosną. śmiała się aż do mojego wyjścia. przemiłe.
zdarza mi się ostatnio wracać do starych smaków, do prostych rzeczy, które mi się dobrze kojarzą. polskie ferrero, czyli orzechowe lumarki albo ryż z jabłkami – czasem nie żałuję wrócenia do rodziców.

Advertisements

One thought on “napol leon w piecu bo zimno

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: