narybku szukam

mój współlokator to mój najgorszy tester nowych potraw. dzisiaj pobił rekord eufemizmu: „najadłem się, już nie mogę” – po czym widzę, że czerwone mięso w winie i pomarańczach nietknięte, sałata w słodkim dipie ledwo ruszona, a pieprzne pieczone ziemniaczki zmłócone całe. „co, zeżarłeś ziemniaki a reszta kłuje? a mięso to co?”, na co trącił widelcem jeden kawałek i powiedział „zjadłem kawałek! i wyplułem…”.

nie mam siły do chłopa, wolałabym się użerać z głodnym pułkiem wojska niż z wybredasem, który jadłby tylko kanapki. niniejszym ogłaszam nabór na towarzyszy do obiadu, zrzuta na jedzenie: 10zł, przeyntelektualyzowana rozmowa w cenie. okazja, panie i panowie, okazja jakich mało, jedyny taki lokal w mieście!

a tak na poważnie. kto zje ze mną obiad w przyszłym tygodniu? :)

Reklamy

2 thoughts on “narybku szukam

    • coś w stylu „ja funduję, a ty płacisz”? generalnie i tak kupuję za dużo jedzenia, więc nawet pominąwszy zrzutę będę psychiczne do przodu, że nie marnuję jedzenia. ponoć obiadować z kimś do pogadania to zdrowiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: