onions

z cebulkami za pan brat. zapoznaję się z czerwonymi i szalotkami ostatnio dość często, na tyle często, że nie mogę chodzić na randki. a że i tak nikt mnie na nie nie zaprasza, to dzisiaj zaszalałam z czosnkiem w aranżacji szpinak z ricottą. również w ramach propagowania akcji „precz z niedopuszczaniem niektórych potraw w relacjach interpersonalnych” (ich największym przedsięwzięciem jest propagowanie grochówki przed spółkowaniem) ja, sama, z nieprzymuszonej woli własnej zaczęłam hodować cebulę pod oknem. oraz bazylię, ale ta ma mniejsze pole rażenia.

tak więc, mamo, jem zdrowo, żrę słonecznik, wpierdalam brokuły, na kolację jadam ser biały z papryką, staram się nie jeść po 21, czasami naginam i nie jem przed 24, ale generalnie uśredniam się w granicy 23, ale za to rekompensuję jedzeniem śniadania dopiero o 12, mam pomidorki koktajlowe w menu, tak samo jak sok z marchewki i jogurty spożywane w pracy, czasem sobie nawet rano zrobię kanapkę. więcej grzechów nie pamiętam. no, prawie. ale o nich później.

Advertisements

3 thoughts on “onions

  1. Poraz wziąć sprawy w swoje ręce, kal. Znów. (à propos niezapraszania Cię/Ciebie*)


    *niepotrzebne skreśl, cholero ;)

  2. *wiem, mendo :>

    Ale za poprawianie mnie będę się jeszcze przez czas jakiś czepiał Cię :]
    I pora. Ale to Ty też już wiesz.

    [ciało]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: