niezręczności okołokuchenne

rozmowy z ludźmi, którzy mnie nie znają, zazwyczaj zaczynają się dość dziwnie.
— czyli co, co ty właściwie robisz? (lekkie zmieszanie) gotujesz?
— hm. tak, właściwie tak!
— (chwila ciszy) no… to fajnie. (zmiana tematu)

„co robisz? gotuję.” brzmi niemal tak absurdalnie jak wypowiedź moich znajomych, których nazywamy wszyscy Braćmi. ich kwestia brzmi „co robimy? gramy w pokera” — i są w tym dobrzy, choć nikt nie chce im w to wierzyć. mnie (też? muszę zapytać) ludzie nie biorą na poważnie, kiedy mówię o kucharzeniu, zwłaszcza, że moja młoda twarz nie wzbudza specjalnego zaufania w kwestii powagi tego, co robię. nie chcę tu nic porównywać, z niczym nie przesadzać, niczego degradować, nikogo wyśmiewać; wręcz przeciwnie — jest to wyrażenie mojego poparcia, mojego szacunku dla ludzi zajmujących się tym, co lubią, bardziej pro.

popularne jest powiedzenie, że się lubi gotować. normalne, sensowne zainteresowanie większości ludzi. każdy prawdziwy amerykanin wie, jak przyrządzić steka (to prawie że cytat z bourdaina, hihi), więc interesuje się gotowaniem. tak samo jak można bez zdziwienia czytać u ludzi, że ich hobby to granie w karty. ale kiedy ktoś już słyszy, że przesiaduję prawie cały mój wolny czas na pichceniu i strasznie mnie to kręci, to oczy zostają wybałuszone prawie tak bardzo jak przy wypowiedzi Braci, gdzie i na jakim turnieju pokera to oni ostatnio byli. następnym pytaniem często jest „a zarabiasz na tym?” i po negatywnej odpowiedzi do zmarszczonego w zdziwieniu czoła dochodzi rozwarcie gęby.

jesteśmy, że tak powiem, ludźmi „mocno przed pięćdziesiątką, bardzo mocno”, którzy inwestują w swoje pasje. dlaczego? bo po to są pasje, żeby je rozwijać! starasz się, żeby to, co kochasz, robić na poziomie mocno zaawansowanym? i bardzo, kurwa, dobrze! jesteś młody? tym lepiej, nie ma lepszego czasu na robienie tego. nikt cię nie wspiera, bo nie wierzą, że może ci się to udać? znam to, nawet sama czasem wątpię w sens tego całego pitraszenia. ale sprawia ci to taką przyjemność, że nie chcesz tego rzucać w cholerę i zostawać księgowym — więc zrób coś z tym! rób to, co robisz dobrze, nie przejmuj się niczym, a błędy, jak to mówiła julia child, niech będą twoją nauczką, co następnym razem możesz ulepszyć.

wybaczcie wykrzykniki i patos, ale tak właśnie czasem sobie filozofuję pod nosem. to zamiast gwizdania, okropny nawyk. bo ja jestem człowiekiem, który budząc się rano, zastanawia się, co dzisiaj ugotuje. i nic na to nie poradzę! dzisiaj zdecydowałam się na kremową jarzynowąo bazie sensownego bulionu, zagęszczoną rozmiksowanymi brokułami. czas start.


[sources gfx:
http://gorkemoztas.deviantart.com/art/game-card-King-117344458
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Broccoli_and_cross_section_edit.jpg ]

Advertisements

4 thoughts on “niezręczności okołokuchenne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: